Trudno stworzyć definicję obiektu budowlanego dla potrzeb podatku od nieruchomości
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Ze względu na dużą różnorodność istniejących obiektów budowlanych nie jest możliwe stworzenie jednoznacznej definicji budowli dla potrzeb podatku od nieruchomości w oderwaniu od prawa budowlanego.
Takiego zdania jest resort finansów. Według przedsiębiorców kłopoty z definicją obiektu budowlanego są jedną z barier utrudniających prowadzenie biznesu.
Andrzej Ladziński, doradca podatkowy w Kancelarii Prawnej Grynhoff Woźny i Wspólnicy, członek Rady Podatkowej PKPP Lewiatan, zwraca uwagę, że po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 13 września 2011 r. (sygn. akt P 33/09) nie da się już obronić poglądu, że przepisy jednoznacznie określają, co jest budowlą w podatku od nieruchomości. Wyrok ten odnosi się wprawdzie bezpośrednio tylko do wyrobisk górniczych, jednak w jego uzasadnieniu Trybunał wykazał wadliwość podatkowej definicji budowli.
– Efektem tej wadliwości jest niepewność co do zakresu opodatkowania. Niepewność ta obciąża przedsiębiorców działających w istotnych branżach gospodarki (przede wszystkim w energetyce) – ocenia Andrzej Ladziński.
Znacząco zmniejsza przewidywalność kosztów inwestycji, a następnie kosztów działalności. Niepewność ta obciąża również gminy, które często zmuszone są prowadzić kosztowne postępowania, i to bez gwarancji, że spór zakończy się dla nich pozytywnie.
– Optymalnym rozwiązaniem jest stworzenie nowej definicji – najlepiej wyłącznie na potrzeby podatku od nieruchomości – proponuje Andrzej Ladziński.
Jeśli miałaby to być definicja zakresowa (tj. przez wyliczenie obiektów będących budowlami), to należałoby w niej uwzględnić wszystkie budowle. Jednak wyliczenie zupełne jest obciążone ryzykiem nieuwzględnienia obiektów, które nawet w powszechnym rozumieniu są budowlami.
Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby zatem zdefiniowanie budowli przez określenie jej cech. Jedną z nich – skoro chodzi o opodatkowanie nieruchomości – powinno być trwałe związanie z gruntem.
Ewa Matyszewska, Gazeta Prawna 2011-12-09
Takiego zdania jest resort finansów. Według przedsiębiorców kłopoty z definicją obiektu budowlanego są jedną z barier utrudniających prowadzenie biznesu.
Andrzej Ladziński, doradca podatkowy w Kancelarii Prawnej Grynhoff Woźny i Wspólnicy, członek Rady Podatkowej PKPP Lewiatan, zwraca uwagę, że po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 13 września 2011 r. (sygn. akt P 33/09) nie da się już obronić poglądu, że przepisy jednoznacznie określają, co jest budowlą w podatku od nieruchomości. Wyrok ten odnosi się wprawdzie bezpośrednio tylko do wyrobisk górniczych, jednak w jego uzasadnieniu Trybunał wykazał wadliwość podatkowej definicji budowli.
– Efektem tej wadliwości jest niepewność co do zakresu opodatkowania. Niepewność ta obciąża przedsiębiorców działających w istotnych branżach gospodarki (przede wszystkim w energetyce) – ocenia Andrzej Ladziński.
Znacząco zmniejsza przewidywalność kosztów inwestycji, a następnie kosztów działalności. Niepewność ta obciąża również gminy, które często zmuszone są prowadzić kosztowne postępowania, i to bez gwarancji, że spór zakończy się dla nich pozytywnie.
– Optymalnym rozwiązaniem jest stworzenie nowej definicji – najlepiej wyłącznie na potrzeby podatku od nieruchomości – proponuje Andrzej Ladziński.
Jeśli miałaby to być definicja zakresowa (tj. przez wyliczenie obiektów będących budowlami), to należałoby w niej uwzględnić wszystkie budowle. Jednak wyliczenie zupełne jest obciążone ryzykiem nieuwzględnienia obiektów, które nawet w powszechnym rozumieniu są budowlami.
Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby zatem zdefiniowanie budowli przez określenie jej cech. Jedną z nich – skoro chodzi o opodatkowanie nieruchomości – powinno być trwałe związanie z gruntem.
Ewa Matyszewska, Gazeta Prawna 2011-12-09
